Cztery starty w dwa miesiące

Sezon startowy w triathlonie ostro ruszył z bloków. Niemalże co tydzień będzie kilka okazji do ścigania się. Pod wpływem chwili i emocji łatwo zapisać się na przypadkowy start, a rzadko kiedy przychodzi równocześnie refleksja na temat jego sensowności i wpływu na resztę przygotowań. Warto w takich sytuacjach mieć wcześniej przygotowany konkretny plan, który pomoże wybrać nam najlepszy dla nas układ startów.

Po co wcześniej planować starty?

Niemalże w każdej książce o triathlonie znajduje się rozdział lub fragment poświęcony  planowaniu sezonu startowego. Nie bez powodu. Jest to ważny element w naszych przygotowaniach, ponieważ odpowiednio wczesne zdefiniowanie celów na sezon pozwoli nam nie tylko dostać się na listę najbardziej obleganych imprez, zapłacić niższą opłatę startową, lecz także właściwie pokierować swoimi treningami już na kilka miesięcy przed planowanymi zawodami. Mądre planowanie sprawi również, że nie spadnie nam poziom motywacji oraz nie doprowadzimy do przetrenowania organizmu. Wielu amatorów ambitnie podchodzących do triathlonu chce startować jak najczęściej i maksymalnie wykorzystać sezon letni. 4 starty w 2 miesiące to naprawdę dużo, jeśli założymy, że startujemy dwa razy na dystansie “połówki” oraz dwa razy na dystansie “ćwiartki”. Jak zatem planować mądrze? 

Od czego zacząć planowanie?

Czerwiec/lipiec to ostatni dzwonek na dokładne zaplanowanie startów i odpowiednie ukierunkowanie swoich mikrocyklów treningowych. Załóżmy, że chcemy zrobić w kolejnych 2-3 miesiącach po dwa starty z dystansu ¼ i ½ IM. Mamy spory wybór imprez, zwłaszcza jeśli chodzi o popularne w Polsce “ćwiartki”. Jednak zanim zaczniemy przeglądać kalendarz startów, warto najpierw spojrzeć na zeszły sezon i zastanowić się, jakie zawody nam się udały, a jakie nie i dlaczego? W jakich warunkach najlepiej się czuliśmy, jakie miejsca nam odpowiadały itd. Odpowiadając na te proste pytania, ułatwiamy sobie sprawę wyboru odpowiednich zawodów. W drugiej kolejności weryfikujemy nasze cele, które mamy w nadchodzącym sezonie. Kierując się wcześniej zasadą S.M.A.R.T.* przy planowaniu powinniśmy przede wszystkim wiedzieć co i kiedy chcemy osiągnąć. W tym momencie mamy już wystarczająco dużo informacji, żeby wybrać zawody i nadać im odpowiedni priorytet. 

*SMART (akronim od ang. Specific, Measurable, Achievable, Realistic, Time-bound, dosł. sprytny) – koncepcja formułowania celów w dziedzinie planowania, będąca zbiorem pięciu postulatów dotyczących cech, którymi powinien się charakteryzować poprawnie sformułowany cel.

Priorytety, czyli podstawa do przygotowania formy

Mając przynajmniej kilka startów w sezonie ciężko zawsze być w najwyższej formie. Ba! Jest to wręcz niemożliwe. Szczyt naszych możliwości sportowych jesteśmy w stanie utrzymać przez tydzień lub dwa i powtórzyć to jeszcze 1-2 razy w sezonie. Z większością zawodników, których trenuję, najważniejszym celem określany jest dłuższy dystans. Nazywamy go priorytetem A. 

Najpierw “połówki”

Na początku wybieramy docelowe “połówki”, najlepiej w odstępie kilku tygodni. Tydzień po starcie nasz organizm prawdopodobnie nie będzie jeszcze gotowy na pracę na najwyższych obrotach podczas kilkugodzinnego, mocnego wyścigu. Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku krótszego dystansu, ale o tym w dalszej części. Mając więcej czasu, jesteśmy w stanie nie tylko wypocząć, lecz także wdrożyć kolejny cykl treningowy podnoszący naszą formę. Jest to dystans, na którym odpowiednie żywienie, nawodnienie czy strategia wyścigu mają istotny wpływ na przebieg zawodów, co oczywiście wpływa na wynik końcowy. Większe prawdopodobieństwo, że coś nie zaskoczy, o czymś zapomnimy lub czegoś nie przewidzimy mamy na pierwszym starcie w sezonie. Przed kolejnymi jesteśmy w stanie wyciągnąć odpowiednie wnioski. Dla przykładu, nastawiamy się, że naszym priorytetem A jest Ironman 70.3 Gdynia. Wybieramy zatem dwie połówki z listy dużych imprez, np. Super League w Poznaniu 30 czerwca i Ironman 70.3 Gdynia 5 sierpnia. Ważniejsze dla nas zawody ustawiamy jako drugi start. Pomiędzy startami mamy 6 tygodni, czyli wystarczająco dużo, aby odpocząć i zrealizować kolejny cykl przygotowawczy. 

“Ćwiartki” uzupełnieniem kalendarza 

Popularny dystans  ¼ IM możemy potraktować jako łagodniejsze wejście w sezon przed “połówką”. Najlepiej 2-3 tygodnie przed naszym docelowym startem, jednak będzie to start o priorytecie B lub nawet C, tak, aby nie zaburzać przygotowań do głównej imprezy. W tym przypadku dobrze sprawdzi się start w Elblągu z serii GIT 17 czerwca lub olimpijka na 5150 w Warszawie 10 czerwca. Poza tym, że takie zawody będą bardzo mocnym bodźcem treningowym, jest szansa oswoić się ze stresem, pływaniem w dużej grupie ludzi, strefami zmian i innymi elementami, które ciężko zasymulować podczas treningu. W przyjętej sytuacji drugi start można z powodzeniem rozegrać na dwa sposoby. W pierwszym, traktujemy zawody analogicznie do pierwszej “połówki”, czyli jako element przygotowań pod Gdynię. Przy sporym obciążeniu treningowym ciężko liczyć na fenomenalny wynik i należy być tego świadomym. Jeśli zależy nam również na rezultacie “ćwiartki”, a na wcześniejszych startach nasza strategia się sprawdziła i nie potrzebujemy niczego testować, to dobrym kierunkiem będzie zrobienie jej już po naszej drugiej “połówce”. Dlaczego? Kiedy naszą formę szykujemy pod konkretny start, to przy odpowiednim podejściu do treningu jesteśmy jeszcze w stanie utrzymać szczyt formy jakiś czas po starcie. Warto to wykorzystać zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z krótszym wyścigiem, z którym nie musimy czekać tak długo, jak z kolejną “połówką”. Czy to będzie jeden, czy dwa tygodnie po starcie, zależy od naszej regeneracji. Jeśli przebiegnie szybko i zadbamy o odpowiedni wypoczynek, to już tydzień po naszym głównym starcie jesteśmy w stanie z powodzeniem ścigać się na “ćwiartce”, a jeśli nie, to warto poczekać jeszcze tydzień i wtedy treningowo będzie można zrealizować akcenty ukierunkowane pod krótszy dystans. Osobiście, jedne z najlepszych startów na 1/4IM miałem właśnie 1-2 tygodnie po “połówce”. W kontekście Gdyni możemy wybrać przykładowo Gołdap z serii GIT 12.08 lub tydzień później 19.08 Chełmża z serii Triathlon Energy. 

 

Planowanie podstawą sukcesu

Mądre planowanie pozwala maksymalnie wykorzystać potencjał zawodnika. Trening to ciężka praca, a zawody to kulminacja naszych starań, warto więc pokazać się z jak najlepszej strony. Sezon zaczynamy zatem od krótszego dystansu na 2-3 tygodnie przed pierwszą “połówką”. Wtedy mamy jeszcze możliwość na oswojenie się z elementami towarzyszącymi każdym triathlonowym zawodom. Następnie mamy swój pierwszy główny start na 1/2IM, po którym odpoczywamy i budujemy szczyt na kolejną “połówkę”. W międzyczasie, jeśli jest taka potrzeba i chęć, jak najbardziej polecam wystartowanie na 1/4IM w formie mocnego akcentu. Po drugim głównym starcie możemy zakończyć sezon lub wykorzystać szczyt formy i pościgać się jeszcze na krótszym dystansie.

Artykuł został opublikowany w miesięczniku Bieganie, nr 6/2018.