Tytuł niczym z tabloidu, ale teraz już na poważnie. Dzisiejszy 5-kilometrowy bieg w Wiązownej był dla Teamu owocny i naprawdę zima rozpuściła się pod naporem biegaczy. Baliśmy się mrozu, ale wyszło słońce i lekki mróz, tylko -4 stop. C, co zaowocowało życiówkami.

Tomek B. chce łamać 21 minut. Wychodzi czas 20 min 17sek. Życiówka jak ta lala.

Ola S. sprawdza formę po obozie triathlonowym MBC w Portugalii. Na luzie dobiega z czasem 23 min 58sek, co jest jej życiówką poprawioną o 16 sekund.

Janek K. wraca po ośmiomiesięcznej kontuzji i niebieganiu w ogóle w terenie. Zasuwa w tempie 4:30 min/km, na metę wbiega z czasem 22 min 48sek . Jest w czym rzeźbić.

Magda C. poprawia o kilka sekund życiówkę. Narzeka na to, że za ciepło. Nie zakłada czapki i rękawiczek, pomyka na mrozie ze średnim tempem 4:13 min/km i czasem 21 min 43 sek.

Maciej Ch. po raz pierwszy startuje jako MBC Team. Do końca słucha rad Trenera. Po biegu nie idzie na pączki jak reszta ekipy, ale robi roztruchtanie i nie załapuje się na pamiątkowe, teamowe zdjęcie. Na konto wpada jednak elegancka życióweczka z czasem 26 min 52 sek.

Maciej B, zwany „Trener”, sprawdza jakość trasy, żeby zawodnicy bezpiecznie dotarli na metę. Po upływie 16 minut 27 sekund odbiera medal i mocno zaciska kciuki w oczekiwaniu za MBC Team.